28 października 2012

Stoję w bolesnym szpagacie Pomiędzy „zostaję” A zuchwałym raczej – „nigdy więcej”

świętej pamięci Pan Kot.

Poranna kawa  z Nosowską i Bartosiewicz.
Fajnie jest leżeć w łóżku od 23 do 7 rano.. Nie ma co. Mózg zadziałał na pełnych obrotach,półkule obijały się o ściany a serducho było słychać w każdym kącie mojego azylu. A ja.. ? Czekałam aż nadejdzie sen.
I nie nadszedł..
A jednak żyję.

Również dziękuje Komuś za zszarganie nerwów i podłą manipulację na domiar złego... ;) 2 nad ranem to wspaniały czas na robienie miłej osóbce(czyt. ja) na złość.  Dummkopf ! :*
Ale poranek przyjemny... Hmmmmm... :)


To liczę na jakiś spacerek (A i tak wiem,że Ktoś/Coś będzie miało lenia..).



Słonko wyszło :) i mamy na Wsi nadmiar wody,bo śnieżek kończy swój żywot ;)