..Szkoda słów na to wszystko.
Wewnętrzny niepokój,napięcie,złość,smutek itd... Tylko najgorzej zostawić te swoje "demony" w środku a i wypłynąć poza obszar im trudno. Hmm..Blokada?
Więc pierdolona optymistko-uwierz,że jutro słoneczko zaświeci,problemy znikną a ludzie będą bardziej wyrozumiali i niemałostkowi... A nie,nie. To nie Neverland.
Czasem fajnie jak ktoś poświęci swój czas całkowicie bezinteresownie i indywidualnie.. Ale jednak każdy dba o swoją dupę a przypominają sobie jak nastanie "problem na światową skalę",czyt: "Mój facet ma mnie w dupie,traktuje jak szmatę,ale ja go nie zostawię bo to Wielka Miłość aż po grób.."
Co tam :) Pewnie niech Cię leje,a Ty zachowuj się jak muzułmanka i mów,że to Twoja wina :)
Ale chociaż zaoszczędzę pieniądze w telefonie ;) Nie ma tego złego.....
Aż się boję tego pogromu jaki będzie za kilka dni jak wszystko znowu będzie niefajnie i będzie cotygodniowy kryzys w związkach.. Stopery w uszy i będzie można w miłej atmosferze kontynuować następne dni :)
I tak jestem konfliktowa i choleryczna.. Ale to taka obrona przed tym całym skurwysyństwem jakie tu się znajduję na tym padole łez.
Nie wkurwiam się już na koniec dnia.. Takie przyrzeczenie..